Tutaj takie nieszczęście może przytrafić się każdemu...
Tutaj
takie nieszczęście
Był
to jeden z czerwcowych dni. Patrycjusz Miasta Gdańska zdecydował
się dostarczyć osobiście pismo interwencyjne do Stacji
Sanitarno - Epidemiologicznej
przy ulicy Wałowej 27 w Gdańsku,
ulokowanej w budynku Przychodni, gdzie jest jeszcze szereg innych
instytucji. Budynek jest wielopiętrowy...Mało więc kto na
poszczególne piętra dociera po schodach...Wielu bowiem mówi, po co
iść po schodach, jeśli jest...winda.
Winda
jest nowoczesna, szczelna, że w wypadku awarii, to już po kilku
minutach są kłopoty z dostępem do powietrza, albowiem klimatyzacji
albo nie ma albo nie działa. W windzie tylko na papierze - w postaci
wiszącej instrukcji jest informacja, co należy zrobić, gdy winda
jak to winda nagle zatnie się i nie zechce ani dalej jechać ani
otworzyć drzwi.
Wypadło mi towarzyszyć Patrycjuszowi Miasta Gdańska -Eugeniuszowi Lorkowi w tej wyprawie do Sanepidu, albowiem ma już 80 lat i nieraz prosi przyjaciół o towarzyszenie mu w wędrówkach po Mieście Gdańsku, albo i do urzędu, gdzie ma do załatwienia jakąś sprawę. Ma kłopoty z sercem, przytrafiają się zawroty głowy, a bywało, że nieraz zemdlał, stracił przytomność i zabierało go Pogotowie...
Do
Sanepidu owego czerwcowego dnia br.
wybrał
się w sprawie interwencyjnej. Oto tuż pod jego oknem jest Zakład
Fryzjersko-Kosmetyczny ...Odległość między piętrami jest
niewielka , może nawet nie przekracza półtora metra. Zapachy farb
i lakierów lecą więc wprost do mieszkania, albowiem Eugeniusz
Lorek musi mieć otwarte okno, zwłaszcza latem, w upalne dni, gdy
temperatura sięga nawet 30 stopni.
To
otwarte okno jest przede wszystkim ze względów zdrowotnych.
Przeszkadza mu jednak zapach wszelkich chemikaliów, albowiem jest
alergikiem ...Ostre zapachy farb
i lakierów, wylatujące przez
otwarte drzwi Zakładu Fryjzersko - Kosmetycznego działają więc na
Eugeniusza Lorka wyjątkowo niekorzystnie...
A poza tym, dlaczego ma mieć non stop Zakład Fryzjersko-Kosmetyczny w swoim mieszkaniu?! Mieszka tu już od dziesięcioleci i teraz, na stare lata – ma taki dziwny prezent w postaci tak
kłopotliwego sąsiedztwa...
Ponieważ
Sanepid nie odpowiadał na wysłane pismo w tej sprawie, Eugeniusz
Lorek drugie pismo w tej samej sprawie postanowił dostarczyć
osobiście... . Zanim jednak dotarliśmy do właściwego biura, a
jest ich co najmniej kilka , a każde bez rzetelnej informacji,
gdzie które znajduje się, a więc trzeba było dopytać się...Nie sposób było też
otworzyć drzwi...Telefon zamieszczony
pod instrukcją, gdzie można dzwonić na wypadek awarii windy –
okazał się zwyczajną fikcją...Człowiek, który go odebrał ,
powiedział, że telefon jest nieaktualny już co najmniej od 5
lat!!! Zostawał więc alarm, ale na alarm wprawdzie reagowało kilka
osób, nikt jednak nie wiedział, kogo powiadomić...
Już
choćby z tego względu jest to jednak niemały kłopot...Sekretarka
Sanepidu odesłała nas do Higieny Gospodarki Komunalnej, a ta
mieści się w dość unikatowym korytarzowym zaułku.... Było więc
kilka okrążeń....
Eugeniusz
Lorek - Patrycjusz Miasta Gdańska – był coraz bardziej i
zdenerwowany i coraz bardziej osłabiony, bliski omdlenia, albowiem w
windzie nie było klimatyzacji...
Pomógł
dopiero telefon do Niezawodnej Osoby z zewnątrz, która poruszyła
Niebo i Ziemię, by uwięzionym w windzie pomógł ...serwisant
windy, przybyły gdzieś z głębi Miasta !!! Zanim jednak serwisant
zjawił się i otworzył drzwi windy -trwało to jednak co najmniej
godzinę!!!
I
pomyśleć, gdyby tak stało się osobie bez komórki...Śmierć
byłaby pewna, a lekarz by stwierdził, że był to zawał, a więc
przyczyna obiektywna!!!
Problem
windy został zgłoszony w Sekretariacie Sanepidu...Ponoć winda jest wyłączona do użytku do czasu naprawy i tak mija już kolejny dzień...
Nad
biurem Higieny Komunalnej Sanepidu przyjmowania klienta wisi
instrukcja: komu z rodziny należy się … pośmiertny zasiłek!!!
Wracając
do meritum sprawy: po kilku dniach zjawiła się trzyosobowa Komisja
z Sanepid-u. W pierwszej kolejności udała się do Zakładu
Fryzjersko-Kosmetycznego, a następnie – do mieszkaniu Eugeniusza
Lorka...Takiego finału spodziewał się Nestor Patrycjuszy Miasta
Gdańska ...Oczywiście pomimo znacznego wychylenia się przez okno –
nie stwierdziła żadnych woni z Zakładu Fryzjersko –
Kosmetycznego.... Padło zaś wiele pytań – o status mieszkania, o
liczbę łazienek, kuchni, o budulec, z jakiego wykonane są podłogi
czy na ścianach są tapety czy ściany są pomalowane...Wobec
takiego dictum verbum – Eugeniusz Lorek odmówił podpisania
protokółu, albowiem jest zdania, że Komisja kontrolowała autora
skargi a nie głównego winowajcę, wskazanego w skardze!!!Zalecenie to nie zostało jednak wykonane do dziś. Czyżby właścicielce Zakładu Fryzjersko - Kosmetycznego było wygodniej uprawiać taką dziwną partyzantkę i zatruwać codzienny żywot człowiekowi, który liczy już 80 lat, jest schorowany, jest po kilku zawałach...Czyżby tak bardzo uparła się, by mu pomóc zejść z tego świata?!












Komentarze
Prześlij komentarz