Pobożne życzenia ciągle dalekie od rzeczywistości...
„ Dziennika
Bałtyckiego”
w
Gdańsku
Słowa - pobożne życzenia - ciągle dalekie od rzeczywistości. Los emeryta w Gdańsku podzielają sufit, podłoga i cztery ściany mieszkania.
Od
pewnego czasu obserwuję - komentuje publikację na łamach
„Dziennika Bałtyckiego” Eugeniusz Lorek, Patrycjusz Miasta
Gdańska - dość częste wypowiedzi naszych lokalnych samorządowych
gdańskich notabli na temat ogromnej troski i wrażliwości władz samorządowych wobec
rencistów i emerytów, a już seniorów –w szczególności.
Słodziutkie to wszystko aż łza się w oku kręci, że tyle troski
z najwyższych szczebli lokalnej władzy gdańskiej leje się
strumieniem wprost na te srebrne sędziwe głowy.... Ile dobra, ile
wdzięczności za czas dokonań Najstarszych Mieszkańców Miasta
Gdańska i całego Województwa Gdańskiego...Ile to środków przeznacza Miasto Gdańsk
i
Województwo...A gdy nadejdzie jubileusz czy jubileusz pożycia
małżeńskiego – to ile pamięci, ile wiązanek kwiatów, ile
upominków i bonusów...Ile ulg w płatnościach, że choćby w
opłatach parkingowych...
Wszystko
to Szanowny Panie Redaktorze, to li tylko wielkie banialuki, co
trzeba tylko między bajki włożyć – twierdzi ze smutkiem
Eugeniusz Lorek, Patrycjusz Miasta Gdańska …
Twierdzi, że te treści, to ot takie sobie bajanie, by kosztem tych najstarszych Mieszkańców poprawić sobie wizerunek swojej partii, przeważnie Platformy Obywatelskiej...
Twierdzi, że te treści, to ot takie sobie bajanie, by kosztem tych najstarszych Mieszkańców poprawić sobie wizerunek swojej partii, przeważnie Platformy Obywatelskiej...
I
trudno nie pogodzić się z jego słowami, albowiem jest emerytem, w
wieku 80 lat.
Ma
za sobą takie osiągnięcia, jak odbudowa takich cennych obiektów
historycznych, jak: Siedziba Cechu Młynarzy z 1740 roku( nie było
nawet kikutów, ani ruin) przy ulicy Na Piaskach 1,
jak Lwi Dwór przy Trakcie Św. Wojciecha, obiekt z XIV wieku, przez dziesiątki lat zaniedbany, z tabliczką konserwatora zabytków:
„Nie zbliżać się, bo obiekt grozi zawaleniem”, jak dwie secesyjne kamieniczki z XIX wieku, gdzie dzisiaj jest piękny Hotel Bonus, jak zupełnie o nowoczesnej architekturze obiekt przy Trakcie Św. Wojciecha - siedziba KRUS.
jak Lwi Dwór przy Trakcie Św. Wojciecha, obiekt z XIV wieku, przez dziesiątki lat zaniedbany, z tabliczką konserwatora zabytków:
„Nie zbliżać się, bo obiekt grozi zawaleniem”, jak dwie secesyjne kamieniczki z XIX wieku, gdzie dzisiaj jest piękny Hotel Bonus, jak zupełnie o nowoczesnej architekturze obiekt przy Trakcie Św. Wojciecha - siedziba KRUS.
Przez
mój lokal :Gospoda pod Wielkim Młynem przewinął się świat
polityków lokalnych i krajowych,
a 1 czerwca, i to co roku - gościły dzieci ,
grała im kapela , a stoły aż uginały się od słodyczy
i cytrusów...
Dzieci też wielokrotnie korzystały z bezpłatnych, bo sponsorowanych przejazdów na kolonie, co może poświadczyć m. in.
Pani Edyta Kozłowska..., albowiem był założycielem i właścicielem firmy autokarowej Reisedienst
a 1 czerwca, i to co roku - gościły dzieci ,
grała im kapela , a stoły aż uginały się od słodyczy
i cytrusów...
Dzieci też wielokrotnie korzystały z bezpłatnych, bo sponsorowanych przejazdów na kolonie, co może poświadczyć m. in.
Pani Edyta Kozłowska..., albowiem był założycielem i właścicielem firmy autokarowej Reisedienst
Lorek
i był także pierwszym przewoźnikiem i
przewodnikiem
po Gdańsku - zbudował bowiem most turystyczny Bremen – Gdańsk
zaraz po zburzeniu muru berlińskiego. Przewoził wówczas i dalej przewozi jego firma Firma Reisedienst Lorek ( obecnie firmę prowadzi syn: Mirosław) tysiące turystów
z Niemiec do Polski i z Polski do Niemiec, wypełniając testament
twórców Unii Europejskiej, by obie części Europy łączyły dobre
relacje międzyludzkie owocnej współpracy raz na zawsze zakopując topór
wojenny i powojenne pasmo złych tragicznych wspomnień...
przewodnikiem
po Gdańsku - zbudował bowiem most turystyczny Bremen – Gdańsk
zaraz po zburzeniu muru berlińskiego. Przewoził wówczas i dalej przewozi jego firma Firma Reisedienst Lorek ( obecnie firmę prowadzi syn: Mirosław) tysiące turystów
z Niemiec do Polski i z Polski do Niemiec, wypełniając testament
twórców Unii Europejskiej, by obie części Europy łączyły dobre
relacje międzyludzkie owocnej współpracy raz na zawsze zakopując topór
wojenny i powojenne pasmo złych tragicznych wspomnień...Eugeniusz Lorek ma obecnie 80 lat. W czasie swojego wieku emerytalnego pies z kulawą nogą nie zajrzał do niego z władz miejskich, wojewódzkich i wojewódzkich samorządowych. Eugeniusz Lorek czuje się więc jak człowiek niepotrzebny, zapomniany i zignorowany, zlekceważony. Nikt nie pojawił się z władz miejskich oraz wojewódzkich i wojewódzkich samorządowych, choćby z jakimś życzeniem dla uczczenia jego jubileuszu czy jubileuszu pożycia małżeńskiego , a ostatnio obchodził właśnie Diamentowe Gody.
siedzibę
Cechu Młynarzy przy ul. Na Piaskach 1 – przywołuje w swojej
pamięci Eugeniusz Lorek - najpierw trzeba było oczyścić kanał
Radunię, bo był okropnie zanieczyszczony
jeszcze wrakami
z wojny. To był ogromny koszt, zaistniała potrzeba zaangażowania ciężkiego sprzętu..., wstrzymania wody i przekierowania jej, by uwolnić koryto Kanału. Obowiązek ten spoczywał na władzach Miasta Gdańska, ale te odpowiedziały mi krótko i jasno: w budżecie na ten cel nie ma pieniędzy. Koszt inwestycji spadł na moje barki... Efekt prac
z wojny. To był ogromny koszt, zaistniała potrzeba zaangażowania ciężkiego sprzętu..., wstrzymania wody i przekierowania jej, by uwolnić koryto Kanału. Obowiązek ten spoczywał na władzach Miasta Gdańska, ale te odpowiedziały mi krótko i jasno: w budżecie na ten cel nie ma pieniędzy. Koszt inwestycji spadł na moje barki... Efekt prac
i
całej inwestycji – czysty Kanał Radunia do dzisiaj!
I
tyle pamiętania i troski władz Miasta Gdańska i Województwa Pomorskiego - mówi Eugeniusz Lorek , jakże zbulwersowany
wypowiedzią Marszałka Województwa Pomorskiego , Mieczysława
Struka - o emerytach i rencistach, o seniorach. I dodaje niebawem :
taka jest rzeczywistość, a wypowiedzi , które Pan zamieszcza – Panie Redaktorze
Naczelny - to li tylko wielce niezasłużona laurka, może za jakiś
bonus, może dla wizerunku swojej gazety, dla podniesienia wskaźnika
poczytności. Od wiarygodności jest Pan przez takie publikacje –
strasznie daleko i nijak się to ma do tej pięknej starej polskiej
misji prasy pro publico bono - prasy lojalnej i służebnej wobec
swoich Czytelników, których macie coraz mniej. Mam nadzieję, że
ta publikacja trafi na łamy „Dziennika Bałtyckiego” , choćby z
szacunku dla dziennikarskiej zasady : audiatur et altera pars, a
także ze względu na fakt, że Pan Eugeniusz Lorek jest stałym
czytelnikiem „Dziennika Bałtyckiego”, mimo iż znajduje w niej
coraz mniej wiarygodnych tekstów i więcej laurek dla panującego
dworu...Jednostronnych. Słodziutkich, że można skomentować: ot
takich sobie lodów na patyku, akurat na letni sezon.
Redakcja :
Ilustracje
Domowe Archiwum Eugeniusza Lorka
Stanisław Zieliński
Tekst
Stanisław Zieliński














Komentarze
Prześlij komentarz