I premiera Ex premiera
Ex premiera
W kraju niesłychany cyrk
Daj Bóg aby
Nie na lata
A tylko
Na kilka dni
Jest w Sopocie
Taki sobie Donek
Bardziej
przebiegły
Od Judasza
Chce znowu mieć w Polsce
Mocne
miejsce
A tylko
wszystko dlatego
Niemieckie
serce
A i umysł ma
niemiecki
A i uścisk i
spojrzenie
Ma także
Myśli niemieckie
Przeto przecież
Nic dziwnego
Każda droga
Dokąd zmierza
Nic tylko
Do
Reichu biegnie
Mimo iż
Biegnie przez Polskę

Był Prezydent Lech Kaczyński
Mąż wybitny troska Polski
Ale Donek
jako premier
Zawsze był
mu
W poprzek
drogi
I nie krył
się wcale przed tym
Mógł
rozmawiać z Angelą Merkel
Rozmówcą
mógł być
Władymir
Putin
Nawet dobrze
czułby się
Chociażby i
Przy Prezydencie Białorusi
Aleksandrze
Łukaszence
Jednak nigdy
przenigdy
Przeto jak
mógł to unikał
Kontaktu z
Prezydentem Polski
I nawet
krzesło
Lechowi
Kaczyńskiemu
W
Europejskim Parlamencie
Bezczelnie
wydzierał
Mówiąc
wprost
Unijnych kolesiów
Prezydent
Polski
Lech
Kaczyński
Na
posiedzeniu
W Unijnym
Parlamencie
Jest mi
Zupełnie niepotrzebny
I nawet pod
nosem nucił
Coś by
trzeba zrobić kiedyś
By Prezydent
Polski
Lech
Kaczyński
By gdzieś poleciał
I do Polski
już nie wrócił
Miałby wtedy
Donek w Polsce
Pewne mocne
Przestronne
miejsce
A wołało o
tę przestrzeń
Jakże i
bismarckowskie
Serce
niemieckie
Stokroć
bardziej niemieckie
Niż unijne
Siedemdziesiąt
lat Katynia
Prezydent
Polski
Lech
Kaczyński
Na pewno tam
poleci
Bo to jest
przecież
Okrągła
rocznica
I kołował
mącił kręcił
Angeli
Merkel
I koło Vładymira Putina
Co tu zrobić
by w Polsce
Tak już zupełnie
Zatriumfowało
Jego
niemieckie
Już tak na stale
Stabilnie
bezwzględnie
I tak sobie
postanowił
Niech
Prezydent Polski
Lech
Kaczyński
Gdy tak
wyrwał się z szeregu
I tak mocno
w wojnie z Rosją
Wsparł
Armenię
By ów kraj
uchronić
Od zupełnej niewoli
Od zupełnej katastrofyKrzyżując
zupełnie
Plany
rosyjskie
A także i
jego plany
Uzgodnione
Z Władymirem Putinem
Na Sopockim Molo
By treści rozmowy
W Polsce nikt nie znał
By do dziś mogły być
Owiane tajemnicą
Plany resetu
I hołdu wobec Rosji
Jak pomyślał
Bezbłędnie i skutecznie
I był już bez ograniczeń Pan na włościach
Jaśnie
Premier
I był
dziondził
Mały Kazio
Z pewnością
by
Rządził
lepiej
Jednostki Polskiego Wojska
Topniały w
mig
Odzierał je
z pieniędzy
Bo pinindzy
ni ma
I nie będzie
I nawet nie
wie
Gdzie są
zakopane
Trzeba więc
coraz mocniej pasem
Ma być
przecież słabsza
Niż wojsko
niemieckie
A scenariusz
tych działań
Był jasny i
prosty
Władymir
Putin
Miał mieć
zupełnie
Wolny dostęp do Polski
Przynajmniej
co najmniej
Do samej Wisły
I kolesiów miał
Co niemiara
Każdy to
spec
Zdolny
vatowiec
I każdy miał przepis
Tylko
Narodowi Polskiemu
Było coraz
gorzej
Bo i firmy
polskie silne
Swoim
kolesiom z Unii
Wraz z
całymi załogami
I u owych
nowych właścicieli
Płaca za
pracę
Była jeszcze
niższa
Niż w
niejednej kolonii
W XIX wieku
Z radości
jednak
Aż kipiało
Donkowe
serce niemieckie
Och jakże z
tego
Był
strasznie dumny
W Niemczech
nikt
Nie martwił się
Kto zbierze
szparagi
Polakom do
tej pracy
Też przecież
za grosze
Bo Niemiec
Polakowi
Za pracę zawsze
Jak najmniej
płaci
I takie było
za Donka
W Unii nasze
Polskie
miejsce
A Donek z
Sopotu
Czuł się
coraz lepiej
A Polska dla
niego
Była ów
ciemnogród
A Naród
Polski
Moherowe
berety
Lud ciemny i
zabobonny
Taką opinię
Ów donkowy
Niemiecki premier
I tak kwitło
to królestwo
Cygara
prosto z Kuby
W
restauracji u Sowy
Codzienna
podróż
Z Gdańska do
Warszawy
Li
tylko samolotem
A czasem
nawet
I rodzinny wyskok do Peru
Nie dla
dyplomacji
Nie w
sprawach dla Polski
Ot tak
zwyczajnie
Przecież
szczypta egzotyki
Potrzebna
premierowi
Donek z
Sopotu
Niemieckie
serce
W
Parlamencie Europejskim
Był strasznie uczynny
A to pomógł
Starszemu
koledze
Claudie Junkiersowi
Włożyć rękę
W rękaw
marynarki
A to komuś
pomógł
Zasznurować buty
Obowiązkowo
najlepiej
Komuś z
Reichu
Tak zawsze
nakazywało mu
Owe
bismarckowskie
Serce
niemieckie
I w
ciemno podpisywał wszystko
Tym chętniej
co było
Bo jakżeby
być mogło
Choć nieco
inaczej
Lecz po
ośmiu latach
Naród Polski
Obudził się
wreszcie
I wygrał
wybory
Wcześniej
zawiązując
I znów na
drodze
Donkowi z
Sopotu stanął
Człowiek
samo dobro dla Polski
Jarosław
Kaczyński
Który na
szczęście
W Smoleńsku
nie poległ
Czego Donek
z Sopotu
Jeszcze i
dzisiaj
Jednakże na
mocnym
Stołku w
Europejskim Parlamencie
Iście w
stylu niemieckim
Jak tylko
mógł
Tak szkodził
Polsce
Przeważnie
skutecznie blokując
Wszelkie dla
Polski
Fundusze
unijne
Skutecznie karmiąc tym
Swoje
bismarckowskie
Serce niemieckie
To za jego
czasów
Działy się w
Polsce
Dziwne
katastrofy
I wybitni
ludzie
Ginęli w
dziwny sposób
A winnych
nie było
Bo brakowało
dowodów
W samolocie Cassa
General
Sławomir Petelicki
I ze
Smoleńska
Naoczni
świadkowie
Którzy nie tylko
tam byli
Ale i coś
widzieli
Co tak
naprawdę
Działo się
wtedy
Grube
miliardy
Szeroką
drogą
I niejeden
na tych wyskokach
Był już
bogatszy
I szła afera
jedną za drugą
Ot chociażby
taka
Jak Amber
Gold
Polacy
komisję powoływali
Wierząc w
uczciwość
A Sopocki
Donek
Widząc to
wszystko
Pękał ze śmiechu
Tak go
bawiła
Ta polska
naiwność
Jakże to
Takie
stanowisko
To
niepodobna do niego
Jakże wielu
wielu
Wierzy do
dzisiaj
Sopocki
Donek
I w bardzo
dziwny sposób
Jak twierdzi
Wygrał nawet
wybory
Do Sejmu i
do Senatu
Bo
wszystkich którzy są
Poza
zwycięzcą
Do kupy
pozbierał
Na palcach
jednej ręki podliczył
Identycznie tak samo
Jak Aleksander Łukaszenka
I urąga
zwycięzcy
Że zwycięzca
racji nie ma
To z tymi
którzy
Przegrali
wybory
On teraz
jest koalicja
I już wrzeszczy
na Prezydenta
Na dr
Andrzeja Dudę
Ma z nim
liczyć się
Prezydent
Bo inaczej
to on już
Na pewno
będzie wiedział
Co z tym
zrobić
Co o tym
wszystkim
Stanowi Konstytucja
RP
I tak dalej
kręci lody
I tak dalej
robi przekręty
Nawet sławetny
Salomon jest
blady
Bo Donek z
Sopotu
Magister
jakiejś tam historii
Już prawie
go pobił
Bo on
Salomon
I puka Donek
z Sopotu
Do bram
parlamentu
By skutecznie
W połowie drogi
I uratować
Niemieckie szparagi
I by
zatrzymać
Gazoport kontenerowy
Zatrzymać
rozwój armii
Zatrzymać
Centralny Port Lotniczy
Donek z
Sopotu
Nadto dobrze
wie
To Niemcy
mają wskazać
Gdzie jest w Europie
Miejsce dla
Polski
Ci którzy na
niego
Oddaliście
głos
Za judaszowe
srebrniki
Jako i Donek
z Sopotu
Jesteście zdrajcy
Która w
latach 1772 – 1795
Pospołu z
Prusami
Rosją i Austrią
Przez półtora wieku
Mieniący się
Świętym Przymierzem

Wymazała Polskę
Z mapy
Europy
Skutecznie
Bezwzględnie
Na ponad sto
lat
Niechże te
judaszowe srebrniki
Palą wasze
wnętrzności
Przynajmniej
do pokoleń stu
Do pokoleń stu
A jęki z powodu
Tegoż cierpienia
Niechaj się niosą
Na cały świat
Po wszystkie wieki

Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef
Zieliński
21. 10.2023

























































Komentarze
Prześlij komentarz