Gunter Grass - członek Hitlerjugend i Waffen SS...największym bohaterem Miasta Gdańska XXI wieku!!!

Gunter Grass , członek Hitlerjugend  









 
i Waffen SS - największym bohaterem Miasta Gdańska
XXI wieku.

 Ku czci 
Guntera Grassa, członka Hitlerjugend 
i Waffen SS

- jest w Gdańsku rondo nazwane jego imieniem, jest restauracja nazwana jego imieniem, jest galeria nazwana jego imieniem ( obie placówki przy ul. Szerokiej) i jest budynek Sierocińca przy ul. Sierocej ,
ozdobiony portretami tego niby  bohatera, a nad drzwiami wejściowymi jest tablica Urzędu Miasta Gdańska …., jakoby potwierdzająca to wszystko powagą Urzędu Miasta Gdańska... Jest jeszcze ławeczka w Gdańsku Wrzeszczu 
przy ul. Wajdeloty, czcząca w sposób szczególny autora „Blaszanego Bębenka”... I jest jeszcze - jakby tych zaszczytów było  mało -  jest Gunter Grass Honorowym Obywatelem Miasta Gdańska , dołączając do swoich nazistowskich nauczycieli, którzy  są nadal  Honorowymi Obywatelami Miasta Gdańska - twórców epoki ludobójstwa - Adolfa Hitlera i Heinricha  Himmlera.... 
Na tę zupełnie niezasłużoną gloryfikację Guntera Grassa wielokrotnie zwracał uwagę władzom Miasta Gdańska Brunon Zwarra , jeszcze z przedwojennym gdańskim rodowodem  działacza polonijnego, że Gunter Grass w sposób zupełnie niezasłużony jest Honorowym Obywatelem Miasta Gdańska, zaś sam Brunon Zwarra tego zaszczytu od władz Miasta Gdańska - na znak protestu i oburzenia - nie przyjął. Nikt z władz Miasta Gdańska nie przejął się tym słusznym obywatelskim polskim patriotycznym  protestem.... Gunter Grass w gloryfikacji bohatera funkcjonuje nadal.... Brunon Zwarra, to ogromny autorytet moralny wśród Mieszkańców Miasta Gdańska, co nadzwyczaj pięknie prezentuje  w publikacji - laudatio: " Heroizm, wierność i ofiara" Gazeta Polska, codzienna -  z dnia 30.08.2018 r. . Wielka strata dla Gdańska, że ten Znakomity Polak, jakże wielki w swojej walce i jakże skromny w swojej postawie -  już Odszedł z tego świata.
Wracając do Guntera Grassa: Tylu pomników 
nie ma w Gdańsku ani król Kazimierz Jagiellończyk, 
ani król Stefan Batory...Nie ma też Maciej Płażyński, Prezydent Miasta Gdańska  i Wojewoda Województwa Pomorskiego, a następnie -  Marszałek Sejmu RP...Tylu pomników 
nie ma też Ks. Prałat Henryk Jankowski ani Anna Walentynowicz...Tylu pomników nie ma też Nestor Patrycjuszy Miasta Gdańska - Eugeniusz Lorek, który przywrócił ku  historycznej świetności kilka ważnych obiektów, tj. siedzibę Cechu Młynarzy przy ul. Piaski 1, na zapleczu Wielkiego Młyna,  Lwi Dwór przy Trakcie Św. Wojciecha, dwie kamieniczki przy ulicy Sierocej, obecnie hotel Bonus, vis a vis Sierocińca, który to Sierociniec przypisany jest  Gunterowi Grassowi jako Dom Guntera Grassa!!!


 
Gdańscy fani Guntera Grassa
  
Wielu mieszkańców Miasta Gdańska dziwi taka postawa Władz Miasta Gdańska wobec Historii... Wielu po prostu ta strategia oburza, bo jest to jawny przejaw germanizacji i zakłamywanie  

 prawdy 
historycznej.

Jeden 
z mieszkańców
Miasta Gdańska  
ze starszej generacji, liczący już
80 lat -  przypomina, że Gunter Grass, wprawdzie urodzony w Gdańsku Wrzeszczu, ale w czasie okupacji należał do Hitlerjugend, a następnie  - do Waffen SS...Gdy Adolf Hitler, wracając z Kętrzyna, ze swojego Wilczego Szańca, odwiedził Gdańsk, gdzie brunatni zorganizowali swemu idolowi  owacyjne przyjęcie Gunter Grass był wśród tych młodych Niemców i był całym sercem za Wodzem Narodu Niemieckiego  i na ile tylko płuca pozwoliły i na  ile tylko gardło przepuścić mogło - wrzeszczał: Heil, Heil, Heil... Przy okazji dodam, że Adolf Hitler był w Gdańsku, także triumfalnie witany 
19 września 1939 roku... . Przemawiał wtedy na Dworze Artusa, zapewne chełpiąc się swoim Blitzkrieg i "powrotem" Miasta Gdańska do Rzeszy....
Germanofile wtedy nie protestowali przeciwko temu, że pogwałcone zostały wszystkie prawa Wolnego Miasta Gdańska.... Nie słychać też było protestów przeciw katowaniu ludności polskiej 
i żydowskiej...

W tym czasie Niemcy dokonywali już masowych wysiedleń Polaków
w Gdańsku, na całym Pomorzu 
i w całej Polsce niejednokrotnie  doradzając "dobrotliwie", by zabierali 
ze sobą wszelkie kosztowności i inne wartościowe rzeczy, bo jeszcze mogą zaginąć lub ulec całkowitemu zniszczeniu  podczas bombardowania. W niemieckich obozach koncentracyjnych, m. in. 
w Stutthofie - następowało ograbianie Polaków i Żydów  -  ze wszystkiego, co przy sobie mieli. Bagaże musieli zostawić.... Bagaże te z pomorskich niemieckich miejsc kaźni - jak przyznaje syn jednego z ówczesnych maszynistów - jechały pociągiem  na Górkę Rozdzielczą do Zajączkowa, skąd następnie wywożone były  do Niemiec...    
Złodziejstwo, cynizm, bandytyzm, terroryzm, przemoc i ogromna pogarda wobec wszystkiego, co polskie, co żydowskie, co ludzkie...      

Pod koniec wojny, już na początku  1945 roku -  jako członek Hitlerjugend i Waffen SS -  Gunter Grass dołączył  do transportu Hitlerjugend, aby jako niemiecki front  
na  zapleczu wojsk sowieckich -  bronić  tu w Gdańsku jakoby niemieckich rubieży w walce z Polakami i Rosjanami...
I zapewne denuncjował, śledził, tropił 
i strzelał do polskich mieszkańców, a także do ostatnich Żydów, którym - dzięki życzliwości i ofiarności Polaków - udało się przetrwać niezwykle niebezpieczne  
i niezwykle ciężkie lata niemieckiej okupacji   .... 
Dopiero po upadku Niemiec widząc, że już nie ma lądu, widząc widmo także i  swojej  odpowiedzialności za swoją nazistowską gorliwą działalność - zerwał z munduru Hakenkreuz, zmienił front i nagle, ot tak 
z dnia na dzień - stał się wręcz nadgorliwym obrońcą uczciwości i sprawiedliwości, mieniąc się przyjacielem Polaków i zwolennikiem pojednania polsko-niemieckiego. Syn maszynisty, który wiózł prowadzonym przez siebie pociągiem  aktywistów Hitlerjugend  wspomina, że słyszał to od swego ojca, że transport ów zmierzający 
z owymi aktywistami do Gdańska, wskutek wysadzenia mostu przez Rosjan, zatrzymał się w Zajączkowie aż małe koła lokomotywy zawisły w powietrzu.... Gdyby pociąg jechał szybciej, zapewne nie zdążyłby wyhamować i cały transport znalazłby się na dole.... Ponieważ maszynista mieszkał obok mostu - zdołał uciec  unikając zetknięcia z Rosjanami.

Taka lokomotywa ciągnęła  do Gdańska w styczniu 1945 roku  skład pociągu z aktywistami Hitlerjugend, by prowadzić walkę dywersyjną i zbrojną na tyłach wojsk sowieckich i polskich. 
 Wracając do Guntera Grassa:   kameleon!!! Żaden wzór do oddawania hołdu i... zatrzymywania 
w pamięci pokoleń Polaków
jako bohatera... , a tym bardziej 
w polskim Mieście Gdańsku!!!










Należy więc ubolewać także nad takimi działaniami władz administracyjnych  Miasta Gdańska, zarówno Prezydenta, ale i Rady Miasta Gdańska, ale i radnych... 

Amok Guntera Grassa trwa...
A może już jest to tak daleko postępujący paraliż germanofilski i tak postępujące zniewolenie Prawdy Historycznej, albowiem - według Goebbelsa - kłamstwo wielokrotnie powtarzane - staje się prawdą,  gorzej, że coraz bardziej  oczywistą, ale nigdy, przenigdy historyczną!
Czas najwyższy, by Sierociniec przy ul. Sierocej przestał być Domem Guntera Grassa....
a zarazem obiektem popadającym w coraz większą ruinę... Czas najwyższy, by powrócił w polskie ręce i by był polskim obiektem użyteczności publicznej.  Sierociniec jako Dom Guntera Grassa - ta nazwa nie licuje w sąsiedztwie Poczty Gdańskiej, z portretami gloryfikującymi Guntera Grassa, członka Hitlerjugend 
i Waffen SS..., gdzie    jest także Najmłodsza Ofiara Obrońców Poczty Gdańskiej – 10-letnia Erwinka Barzychowska, która mocno poparzona przez żołnierzy Wermachtu, szturmujących budynek Poczty, zmarła 
w ciężkich cierpieniach... w szpitalu,  
a wszyscy Obrońcy Poczty Gdańskiej zostali rozstrzelani. 
Teraz vis a vis Poczty Gdańskiej jest Sierociniec podarowany przez władze Miasta ... Gunterowi Grassowi,  członkowi Hitlerjugend 
i Waffen SS...I jednocześnie pytanie: komu tak naprawdę służą władze Miasta Gdańska – 


z Radą Miasta Gdańska.... Czyżby marzyło się znowu proniemieckie księstewko 
o statucie Wolne Miasto Gdańsk 
z dominacją środowisk germanofilskich, spośród których piewcy niemieckiej brunatnej historii, którzy tabliczkami znaczą granice Wolnego Miasta Gdańska, nazywają Rondo im. Wolnego Miasta Gdańska, strefy internetowe jako strefy Wolnego Miasta , a także  nazwą Wolne Miasto nazywają hotel , tuż przy Teatrze "Wybrzeże", który - bywało, że przez całe miesiące wystawiał "Blaszany Bębenek" jakby nie było innej literatury... 
To w Gdańsku obecnie poddaje się w wątpliwość obecność Kompanii Wojska Polskiego na Westerplatte  1 Września 2018 roku, upamiętniającą zbrodniczą napaść Niemiec na Polskę, przygotowaną wspólnie z Rosją bolszewicką!!! Takie słowa w Gdańsku nigdy nie powinny paść...


Eugeniusz Lorek deklaruje wobec władz Miasta odrestaurowanie budynku, w którym przed laty był Sierociniec i urządzić tu Dom Patrycjusza Miasta Gdańska im. Eugeniusza Lorka..., 
, albowiem takiego obiektu jeszcze w Gdańsku  nie ma.
Jest w stanie podjąć się tego zadania....
 I jest to bardzo konkretna oferta i deklaracja, albowiem Eugeniusz Lorek  słów na wiatr nie rzuca - stoją już za tymi słowami odrestaurowane przez niego takie obiekty, jak: Pierwszy Cech Młynarzy jako Gospoda pod Wielkim Młynem,

Lwi Dwór przy Trakcie Św. Wojciecha,


 dwie kamieniczki przy ulicy Sierocej.
 


Eugeniusz Lorek wybudował także obiekt, w którym mieści się siedziba KRUS, także przy Trakcie Św. Wojciecha.

W Sierocińcu , który Eugeniusz Lorek chciałby odrestaurować ,  
o statusie  Domu Patrycjusza Miasta Gdańska im. Eugeniusza Lorka miejsce znalazłaby także  i Matka Samotnie Wychowująca Dzieci... 
I byłby tu prawdziwego zdarzenia Klub dla Dzieci, jaki prowadzi od dziesięcioleci w jakże skromnych warunkach Matka Gdańskich Dzieci - Pani Edyta Kozłowska... , albowiem  ten obiekt i to miejsce  - Sierociniec przy ul. Sierocej -  już z samego przeznaczenia - do Dzieci Miasta Gdańska należy, a nie do funkcjonariuszy Hitlerjugend i Waffen SS..., a więc do hitlerowców, śmiertelnych wrogów Polski... sprawców zbrodni przeciwko ludzkości.

Eugeniusz Lorek stworzył też, a było to zaraz po zburzeniu Muru Berlińskiego most autokarowy turystyczny   - z Bremen do Gdańska, przyczyniając się do rozwoju relacji turystycznych, kulturalnych i gospodarczych pomiędzy Polską a Niemcami, ale relacje z Niemcami buduje   w duchu prawdy.


Jako autor niniejszej publikacji mam nadzieję, że mój głos zatrzyma amok Guntera Grassa w Mieście Gdańsku, przez którego i jemu podobnych, tworzących drugi tzw. kreci front tylko przyczynili się do zbombardowania Miasta Gdańska przez Rosjan, co spowodowało ogromne  zniszczenia i śmierć tysięcy mieszkańców.... Gdyby nie było prób tworzenia frontu przez niemieckie organizacje militarne i paramilitarne, co czynił także  - i to jakże gorliwie  i Gunter Grass także w Gdańsku na tyłach frontu sowieckiego - Gdańsk  nie byłby zbombardowany....Stalin był zmuszony niszczyć takie gniazda oporu, by owe gniazda oporu nie odcięły jego wojsk na froncie od zaplecza, jak to uczyniły wojska sowieckie z armią gen. von Paulusa

Wracając do meritum... Gunter Grass gdy zorientował się, że Rzesza już padła, Gdańsk jest w granicach Państwa Polskiego, szybko zerwał z rękawa Hakenkreuz i stał się natychmiast, z dnia na dzień - antyfaszystą i zwolennikiem pojednania polsko-niemieckiego... Obłuda i konformizm....I taki człowiek - konformista  - jest Honorowym Obywatelem Miasta Gdańska ...Eugeniuszowi Lorkowi, który ma niezaprzeczalne zasługi w ratowaniu gdańskich zabytków - nikt takiej godności nie zaproponował do dziś...Gunter Grass jest też laureatem Nagrody Nobla... Chyba za to, że jako członek Hitlerjugend przyczynił się do zniszczenia Miasta Gdańska przez Rosjan, albowiem była to odpowiedź Stalina na działanie niemieckich kretów w Mieście Gdańsku, na ich prowadzoną działalność zbrojną i dywersyjną, prowadzoną z ukrycia, z piwnic, z poddaszy , a więc zza węgła!!! 

Ten amok Guntera Grassa w Mieście Gdańsku należy stanowczo ograniczyć, przyprowadzając do opamiętania jakże wielu jego klakierów!!! Mam nadzieję, że inicjatywa Eugeniusza Lorka   w sprawie renowacji Sierocińca przy ul. Sierocej jako Domu Patrycjusza Miasta Gdańska im. Eugeniusza Lorka  -  znajdzie gorliwych obrońców zarówno wśród Mieszkańców, jak i Radnych wszystkich opcji politycznych,  by przeprowadzić tę ideę przez forum Rady Miasta Gdańska - aż do szczęśliwej realizacji - pro publico bono  !!!  
Póki co obiekt popada w coraz większą ruinę, co tabliczki Urzędu Miasta 
w Gdańsku li tylko pieczętują ten dziwny status!!! A może te tabliczki są li tylko maską, obiekt ma popadać w ruinę, by ktoś, może już nawet ten ktoś jest ustalony - by  przejął go za grosze!!!

Ilustracje
Archiwum Internetowe 
Stanisław Józef Zieliński
Tekst 
Stanisław Józef Zieliński




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zasłynęli w całym kraju

I premiera Ex premiera

i dzisiaj Tobie Księże Prałacie Pierwszemu Sprawiedliwemu w Mieście Gdańsku wrzeszczą na całe gardło z przestrzeni publicznej Miasta Gdańska raus raus raus