Wart Pac Paca

Do kogo piję


Wart  Pac  Paca


Wśród kandydatów do fotela Prezydenta Miasta Gdańska jest także ...europoseł Jarosław Wałęsa, syn byłego Przewodniczącego NSZZ Solidarność i byłego Prezydenta RP – Lecha Wałęsy. Hasło wyborcze tego kandydata, to : Bliżej Mieszkańców. Czy odkrywcze? Czy chwytające? Czy raczej wyświechtany slogan, który może być rzucony przez każdego lawiranta i nieuka.... Przecież to oczywiste, że Prezydent Miasta
wyłaniany przez Mieszkańców – winien być blisko Mieszkańców... Paweł Adamowicz wypełniał to zadanie z nawiązką, że nawet był blisko Mieszkańców niemieckiego Lipska, oferując im prezencie GEPEC, przedsiębiorstwo jakże dochodowe, z którego owych dochodów pozbył się na rzecz zachodniego sąsiada. Problemem winna zająć się Prokuratura tym bardziej, że obecnie urzędujący Prezydent Miasta Gdańska, właśnie jako prezydent, zasiada w kilku radach nadzorczych, co jest sprzeczne ze statusem prezydenta...
To kolejny dowód na to, że wymiar sprawiedliwości także w Gdańsku wobec swoich – łaskawy, wobec nieswoich – surowy.

Kacper Płażyński, kandydat na Prezydenta Miasta Gdańska w obecnych wyborach samorządowych - twierdzi, że Jarosław Wałęsa, to niejako bis Prezydenta Pawła Adamowicza, albowiem jest kandydatem z tej samej partii – z Platformy Obywatelskiej, spośród których większość radnych – tworzyła całkiem niezłą kompaniję i ciepluteńką symbiozę pomiędzy Radą Miasta Gdańska a Panem Prezydentem Miasta Gdańska – Pawłem
Adamowiczem, któremu przytrafiło się niemało przypadłości, że wymienię – kwitnącą współpracę z develeporami, wskutek Miasto Gdańsk w programie Anity Gargas zyskało miano republiki developerskiej, przytrafiło się zapomnieć o skali majątku, jaki należało wpisać do oświadczenia o stanie majątkowym..., wskutek czego szarpie Pana Prezydenta i Prokuratura i Sąd..., a kilka pracownic odpowiedzialnych za gospodarkę mieszkaniami w Mieście Gdańsku jest już za kratkami i ponoć sprawa jest rozwojowa.
Nie przeszkadza to jednak w kolejnym startowaniu o fotel Prezydenta Miasta Gdańska. I tu ma rację
Kacper Płażyński, że Jarosław Wałęsa, to bis Pawła Adamowicza..., bowiem jest to bis Pawła Adamowicza, także w przedmiocie łamania prawa i ogromnej, wprost fenomenalnej pobłażliwości Wymiaru Sprawiedliwości, i to nie tylko w Gdańsku – wobec faktu łamania prawa przez obu tych panów.

2 września 2011 roku Jarosław Wałęsa gnał na swoim motocyklu trasą A-11 z prędkością jak w Sądzie w Płocku zeznawali niektórzy biegli – co najmniej 146km/h, gdzie prędkość dozwolona była tylko do 90 km/h.
W okolicach  Sierpca włączał się do ruchu Tadeusz M. swoją terenową Toyotą. Wprawdzie włączał się ostrożnie, powoli, jednakże zasłaniała mu widoczność stojąca na poboczu ciężarówka. Nie widział więc pędzącego na złamanie karku motocyklisty, tj. europosła Jarosława Wałęsy....
 W dodatku motocyklista ów łamał wszelkie zasady ruchu drogowego i z szybkością 160 km/h jechał prawym pasem jezdni. Wiadomym jest fakt, że ci, z największą prędkością jada lewym pasem, ci z mniejszą prędkością  - środkowym, a ci z najmniejsza prędkością - prawym. Ten dość istotny wątek został z miejsca wyłączony z rozprawy sądowej. Ten wątek, jak ta ciężarówka zasłaniająca widok właścicielowi Toyoty – Tadeuszowi M. został z miejsca odłożony ad acta, a po wymaganym terminie do przedawnienia – przedawniony. Po tym okresie Jarosław Wałęsa został – uniewinniony
... Co niektórzy komentatorzy na fc interpretowali  tę informację jednoznacznie  i  podawali: Jarosław Wałęsa winien pisać podręczniki, jak należy łamać prawo drogowe i jak przekraczać prędkość nie ponosząc kary, a jeszcze na tym nieźle zarabiając....

Przez Sąd nie został uznany nawet współwinnym wypadku... Sąd całą winą obarczył 64 -letniego właściciela terenowej Toyoty. To ten człowiek, choć nie przekroczył żadnego przepisu ruchu drogowego, a tylko włączał się do ruchu, co każdemu wolno – wyrokiem Sądu w Płocku – miał zapłacić 

w postaci zadośćuczynienia kwotę 20 000 złotych, co – oczywiście wypełniając wyrok – wykonał. Jarosław Wałęsa przekazał tę kwotę, o czym z zachwytem rozpisywała się prasa, m.in. „Fakt”, „Express” , „Tygodnik Wprost” - fundacji wspierającej ofiary wypadków drogowych, sam zarabiając na tym wypadku – 100 tysięcy złotych od ubezpieczyciela i 900 tysięcy złotych od Europarlamentu jako szczególnie poszkodowany. Prawdziwa Ofiara Wypadku – Tadeusz M. nie dostał ani grosza. Musiał jeszcze zadośćuczynić kwotą 20 tysięcy złotych – sprawcy wypadku, tj. Jarosławowi Wałęsie. A może jednak – by sprawiedliwości stało się zadość – sprawa ta winna wrócić do ponownego rozpatrzenia, albowiem tak drastyczne przekroczenie prędkości o min. 70 proc. prędkości dozwolonej karane jest odebraniem prawa jazdy... Jawne jest mataczenie Policji, Prokuratury i Sądu rozpatrującego sprawę - wszyscy  ten istotny wątek  i w związku z tym winę Jarosława Wałęsy  za wypadek zupełnie pominęli, a właściwie, to zamietli pod dywan.

Póki co Jarosław Wałęsa startuje w wyborach na fotel Prezydenta Miasta Gdańska – ma doświadczenie w omijaniu przepisów. Ale ja jednak dopowiadam: nie daj Panie Boże, by Miasto Gdańsk dostało się w takie ręce, krętacza i lawiranta, który jako europoseł nic dla Polski dobrego nie uczynił...., to mimo to  zapewne nie zabraknie peanów i na tę okoliczność, że ród Wałęsów, to jakże zdolny ród – Ojciec wiedział, jak zrobić karierę tylko przez fakt, że płot przeskoczył, a syn – jak zrobić fortunę na wypadku drogowym, którego sam jest sprawcą.










    Ilustracje
    Archiwum Internetowe
    Tekst
    Stanisław Józef Zieliński

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zasłynęli w całym kraju

I premiera Ex premiera

i dzisiaj Tobie Księże Prałacie Pierwszemu Sprawiedliwemu w Mieście Gdańsku wrzeszczą na całe gardło z przestrzeni publicznej Miasta Gdańska raus raus raus