Pismo Pana Eugeniusza Lorka do Prezydenta Miasta Gdańska - Pana Adamowicza
Słowo
komentarza …
To
pismo Nestora Patrycjuszy Miasta Gdańska – Pana Eugeniusza Lorka
do
Prezydenta Miasta Gdańska
Pawła
Adamowicza z dnia 03.12.2018 roku...

... wymaga zaprezentowania na forum
bloga: Do kogo piję, albowiem upomina się o pamiętanie o tych,
którzy już są w pełni swojej jesieni życia. Którzy także
nadal mają swoje jubileusze, urodziny, imieniny..., a i normalne
odwiedziny – jakże by się przydały.
... wymaga zaprezentowania na forum
bloga: Do kogo piję, albowiem upomina się o pamiętanie o tych,
którzy już są w pełni swojej jesieni życia. Którzy także
nadal mają swoje jubileusze, urodziny, imieniny..., a i normalne
odwiedziny – jakże by się przydały.
Szczególnie
więc polecam to pismo ku przypomnieniu tym, którym z woli wyborców
dana władza – aby tej władzy używali zgodnie z wolą swoich
wyborców i by pamiętali o swoich wyborcach także w chwilach
ważnych wydarzeń w ich życiu...
Gest
życzliwości, kwiatek, słowo, telefon – jakże często
zaoszczędziłyby takiego smutnego rozpamiętywania.
Eugeniusz Lorek
( tu adres nadawcy)
Paweł
Adamowicz
Prezydent
Miasta
Gdańska
Pragnę
poinformować, że w dniu 14 października 2018 roku minęło mi 81
lat.
Był
to dla mnie radosny dzień, albowiem odwiedziły mnie Piaseckie Gzuby
i Piaseckie Kociewiaki dając piękne występy ku uczczeniu mojego
jubileuszu, albowiem wiedzą o mojej pasji ratowania gdańskich
zabytków za swoje pieniądze, a są to : historyczna siedziba Cechu
Młynarzy na wysepce przy ul. Na Piaskach, Lwi Dwór przy ul. Trakt Św.
Wojciecha i dwie kamieniczki przy
ul. Sierocej, w co zainwestowałem moje wszystkie oszczędności
. Wybudowałem także przy Trakcie Sw. Wojciecha obiekt, w którym mieści się siedziba KRUS.
. Wybudowałem także przy Trakcie Sw. Wojciecha obiekt, w którym mieści się siedziba KRUS.
i
całego świata.

Gunter
Grass, członek Hitlerjugend i Waffen SS,Galerię, Restaurację i Dom Guntera Grassa w budynku Sierocińca, tuż obok Poczty Gdańskiej z 1 Września 1939 roku i jest... Honorowym Obywatelem Miasta Gdańska, czemu tak mocno protestował zmarły niedawno Brunon Zwarra, znany działacz Solidarności, a przed wojną – działacz Polonii Polskiej w Gdańsku, na znak protestu nie przyjmując tego zaszczytnego tytułu i odmówił nawet podania mu ręki...
Polegli i rozstrzelani Obrońcy Poczty Gdańskiej zapewne w grobach na Cmentarzu na Zaspie przewracają się na wieść o takim szacunku dla ich miejsca, gdzie o Honor Polski walczyli z niemieckim najazdem do ostatniej kropli krwi.
Bardzo
smutne są te moje refleksje na kanwie publikacji w „Dzienniku
Bałtyckim” o plebiscycie na najlepszych przedsiębiorców Miasta
Gdańska. Może wcześniej warto byłoby wyrównać lata zaniedbania,
lata ignorowania i lata zapomnienia wobec tych, którym już tak
niewiele zostało życia na tym ziemskim świecie.... Można to
wprawdzie uczynić dopiero po śmierci, przypominając
o
licznych zasługach nad samym grobem, ale dlaczego, jeśli można to
uczynić znacznie wcześniej, jeszcze za życia. Za odrestaurowane
zabytki, podczas odbudowy których konserwator miejski bardziej mi
utrudniał niż pomagał – do dziś nie otrzymałem choćby tego
godnego tytułu: Honorowy Obywatel Miasta Gdańska. Wcześniej jednak z tego panteonu Honorowych Gdańszczan należałoby usunąć ...Guntera Grassa, bo obok członków Hitlerjugend i Waffen SS stanąć nie godzi się.
Pozostaje
mi więc zadowolić się wspomnieniami, gdy przed wielu laty obecny Pan Prezydent jako uczeń szkoły średniej
uczęszczał do tego samego Liceum Ogólnokształczącego im.
Mikołaja Kopernika nr 1 w Gdańsku, co mój syn – Wojciech Zdzisław.
Pamiętam to jak dziś, gdy we wrześniu 2005 roku na 50-lecie tej
Szkoły gościłem w moim lokalu „Gospoda pod Wielkim Młynem”
grupę absolwentów tej szkoły w dniu obchodów tego jubileuszu.
...
Pamiętam to jak dziś, gdy Mój Syn mówił wtedy: - „ A teraz jesteśmy w lokalu mojego Taty”... Pamiętam ten pochód uczniów
Pamiętam to jak dziś, gdy Mój Syn mówił wtedy: - „ A teraz jesteśmy w lokalu mojego Taty”... Pamiętam ten pochód uczniów
i
nauczycieli do Gospody pod Wielkim Młynem. Oczywiście przyjęcie
przebiegało
w
bardzo dobrym klimacie , jaki zawsze udzielał się w takich
sytuacjach w Gospodzie pod Wielkim Młynem..
Do
wspomnień, zamiast życzeń i choćby symbolicznego kwiatka w Dniu
81 rocznicy Moich Urodzin, co miało miejsce 14 października 2018
roku - dołączam też i te wszystkie chwile, kiedy Paweł
Adamowicz, już jako Prezydent Miasta Gdańska niemal codziennie
zachodził na wysepkę do ogródka lokalu Gospoda
pod Wielkim Młynem, nieraz także z żoną...Ileż było wtedy
rozmów na temat Miasta Gdańska, jego rozwoju, rozbudowy...łza się w
oku kręci.
Ale ta łza kręci się dzisiaj jakże mocniej, że
jestem tak bardzo zapomniany i pominięty przez lokalne władze
Miasta Gdańska, włącznie z Panem Prezydentem. To tym bardziej
przykre, że napłynęły do mnie życzenia m.in. - od władz z
Bremen, z Barcelony i wielu wielu innych miast europejskich, dokąd
docierają autokary mojej unijnej i europejskiej firmy Reisedienst
LOREK.
Mam pełne prawo mieć żal, bo tyle razy głosowałem na Pana kandydaturę, by mógł Pan pełnić ten zaszczytny Urząd Prezydenta Miasta Gdańska. 14 października 2018 roku coś jednak we mnie zadrgało, zatrzęsło się. Mój Prezydent Paweł Adamowicz zupełnie zapomniał o swoim wyborcy seniorze i liczącym się przedsiębiorcy na tle panoramy gdańskiej przedsiębiorczości.
Mam pełne prawo mieć żal, bo tyle razy głosowałem na Pana kandydaturę, by mógł Pan pełnić ten zaszczytny Urząd Prezydenta Miasta Gdańska. 14 października 2018 roku coś jednak we mnie zadrgało, zatrzęsło się. Mój Prezydent Paweł Adamowicz zupełnie zapomniał o swoim wyborcy seniorze i liczącym się przedsiębiorcy na tle panoramy gdańskiej przedsiębiorczości.
Brak
choćby symbolicznego kwiatka w Dniu Obchodów 81 Rocznicy Moich
Urodzin ze strony Prezydenta Miasta Gdańska - to skala miary
człowieka, szacunku, stylu i
smaku, a także i kultury osobistej – wobec swojego wyborcy i
wobec człowieka, który już przekroczył 81 lat, a tyle swojego
czasu przeznaczył dla Miasta Gdańska, że wspomnę choćby
oczyszczanie Kanału Radunia podczas odbudowy Gospody pod Wielkim
Młynem...Musiałem zaangażować ciężki sprzęt, spuszczać na dno
Kanału ów ciężki sprzęt, by wydobyć wszystkie śmieci z czasów
wojny, okupacji i całego PRL...
Nasze przysłowie jest miarą sprawiedliwości i sprawdza się nawet po latach –kto ile daje z siebie wobec innych – tyle i temu komuś w przyszłości odmierzą, jeśli nie od razu, to dopiero po wielu wielu latach.
Eugeniusz Lorek














Komentarze
Prześlij komentarz